Spotkanie „Ogród przyjazny człowiekowi i przyrodzie”.
Spotkanie „Ogród przyjazny człowiekowi i przyrodzie” już za nami! To było świetne spotkanie, a pierwsze informacje zwrotne od Was pokazują, że bardzo się Wam podobało.
Być może część osób była zaskoczona tym, że zaczęło się od zmian klimatu, marketingu i konsumpcjonizmu oraz o gospodarce liniowej opartej na schemacie: „wydobądź, wyprodukuj, zużyj i wyrzuć”. Co to ma wspólnego z zakładaniem ogrodu? A ma, i to bardzo.
Po to był ten wstęp, by pokazać, że współczesne projektowanie ogrodów też zostało zamknięte w tym konsumpcyjnym kręgu „kup i wyrzuć”. Wojciech udowodnił jednak, że można projektować inaczej – mądrzej, lepiej, bliżej natury i bliżej człowieka. I że można wprowadzić gospodarkę obiegu zamkniętego – czyli coś, co kiedyś stosowali nasi rodzice i dziadkowie. Wtedy przedmioty były długotrwałe, służyły latami, a nawet pokoleniom, albo były po prostu naprawiane.
Warto zdać sobie sprawę, że dzisiejsze tworzenie ogrodu to często po prostu plac budowy: przewody, rury, wykopy, beton, nienadające się do recyklingu donice, w których uprawiane są rośliny, i ogromne ilości torfu (którego przybywa tylko 1 mm rocznie!). Kupując go, niszczymy naturalne ekosystemy magazynujące wodę i węgiel.
Zupełnie nie przypomina to przydomowych ogródków naszych babć, gdzie kwiaty były po prostu rozsadzane i przekazywane sąsiadce. Obecnie rośliny są masowo produkowane na sprzedaż w centrach ogrodniczych, co wymaga użycia mnóstwa urządzeń, wody, torfu, nawozów i oprysków – wystarczy pomyśleć, ile zasobów zużywa się i ile odpadów produkuje, żeby wyhodować jednego popularnego rododendrona. Wojciech mówił o tym, że te potrzeby są w nas sztucznie kreowane, przez co kupujemy rzeczy, których właściwie nie potrzebujemy – jak choćby produkowane w Chinach budki dla owadów, które sprowadzamy z drugiego końca świata w imię bycia „eko”.
Wojciech podkreślał, że najważniejszy moment w zakładaniu ogrodu to etap projektowania. Wtedy jest najlepszy czas, by zastanowić się, co jest nam naprawdę potrzebne, po co i dalczego będziemy tego używać.
Co w takim razie zrobić, jeśli chcemy być bardziej przyjaźni przyrodzie?
Można zacząć od przyjrzenia się własnej przestrzeni i zadania sobie pytania: jaką część mojego ogrodu mogę oddać naturze? Można zacząć choćby od 10% ogrodu, w którym po prostu... nic nie robimy. Zostawiamy ten kawałek i pozwalamy mu zarosnąć. Dzięki temu tworzymy nisze ekologiczne dla zwierząt. Możemy tam przynieść stary pień, jakoś wytyczyć ścieżkę i ustalić, ile tak naprawdę potrzebujemy np. krótko przyciętego trawnika.
Dzięki takiemu „oddawaniu przestrzeni” zyskujemy czas i pieniądze. Dzikie rośliny są świetnie przystosowane do naszych warunków, są mało wymagające i nie trzeba się nimi specjalnie zajmować. A my mamy dzięki temu więcej czasu na to, żeby po prostu poleżeć, popatrzeć i zachwycić się ogrodem.
Oczywiście w taką przestrzeń można wprowadzić rośliny ozdobne jako ciekawy akcent, dla którego tłem stanie się właśnie ta dzika (czwarta) przyroda.
Podsumowując: to był niezwykle ciekawy i inspirujący wykład. Możemy być bardziej proekologiczni, po prostu odpuszczając i pozwalając naturze zająć część naszej przestrzeni. Dzikie rośliny, zwane często chwastami, są piękne i doskonale przystosowane do miejsca, w którym żyją.
Podsumowując: to był niezwykle ciekawy i inspirujący wykład. Możemy być bardziej proekologiczni, po prostu odpuszczając i pozwalając naturze zająć część naszej przestrzeni. Dzikie rośliny, zwane często chwastami, są piękne i doskonale przystosowane do miejsca, w którym żyją.
Grant realizowany ze środków Unii Europejskiej w ramach projektu SPLOT WARTOŚCI





Komentarze
Prześlij komentarz